Mamy XXI wiek ludziom pomaga sztuczna inteligencja, szybkie komputery, a niektórzy rolnicy jeżdżą ciągnikami wartymi tyle co auta z najwyższej półki, ale wielu ludzi nie potrafi jednak wykorzystać technologii, która może znacząco ułatwić życie.
Ciągnik sam wszystkiego za nas nie zrobi albo musimy sami nim operować albo mieć kogoś kto będzie wykorzystywał jego możliwości. Chciałbym tutaj opisać pewien problem jaki widzę w pracach w sadzie. Podczas zbiorów jabłek przez cały sezon ciągnik ciągnie za sobą wózki lub platformy, w które ludzie zrywają jabłka. Przeciskanie się w ciasnych rzędach przez gałęzie, wchodzenie do ciągnika, jego rozpalanie, potem ostrożne przemieszczanie z uwagi na ludzi pracujących w pobliżu ciągniętego zestawu potrafi dać w kość osobie, która przez cały dzień musi wykonywać takie operacje. Te zadania powtarzają się każdego dnia przez cały okres zbiorów, a trwa to od września do połowy listopada, a nawet dłużej. Kolejny problem to zrywanie czubków z platformy. Ktoś musi albo siedzieć w ciągniku i podjeżdżać cały dzień albo schodzić z platformy wchodzić do ciągnika i ponownie wracać na platformę. Inny problem. Zimowe cięcie w sadzie, kiedy używamy platformy i tniemy górną część drzew. Ktoś znów musi podjeżdżać ciągnikiem albo jedna z osób schodzi, podjeżdża, a potem wraca na platformę ewentualnie ktoś siedzi cały dzień w ciągniku nudząc się i nic nie robiąc. Nieekonomiczna praca i w dodatku męcząca, bo nudna. Jeśli kogoś zatrudniamy i ktoś tylko siedzi cały dzień w tym w ciągniku to prosty rachunek 6 dni x 300 zł = 1800 zł. 1800 zł x 4 tygodnie = 7200 zł.
7200 zł płacimy osobie, która w zasadzie nic nie robi tylko operuje ciągnikiem, aby go przestawiać. Za te pieniądze wydane raz możemy mieć rozwiązanie na lata, które ułatwi nam prace w czasie zbiorów, podczas zimowego cięcia, a czasami w czasie innych prac. Wystarczy pilot do ciągnika, czyli system zdalnego sterowania ciągnikiem.
Masa ludzi wykorzystuje niezawodne ciągniki marki URSUS jak np. popularny ciapek. Jest to prosty ciągnik, prosta konstrukcja, dlaczego nie wykorzystać jego możliwości oraz możliwości jakie daje technologia? Podłączenie systemu zdalnego sterowania w takim ciągniku to jednorazowa zabawa w dodatku bardzo prosta, ale zmieniająca o 180 stopni życie w sadzie na łatwiejsze.
Na polskim rynku nie ma takich rozwiązań są jakieś samoróbki na kablu albo piloty robione na bazie jakichś paneli z wyciągarek, gdzie mamy 6 przycisków i nie wiadomo do czego który jest. Jest firma w Polsce, która 13 lat temu zaczynała tworzyć takie systemy zaczynając od prostych pilotów działających na kablu, ale obecnie cena przewyższa wartość ciągnika.
Jest jednak fajny projekt oraz rozwiązanie, któremu warto się przyjrzeć. KIRAMBO C-330 Remote Control System. Nie ma tu żadnych kabli, nie ma tu dziwnych rozwiązań, paneli, w których nie wiadomo o co chodzi. Jest pilot nadajnik, poprzez który możemy sterować ciągnikiem z poziomu bezprzewodowego panelu z fizycznymi przyciskami z dżojstikiem lub używając wirtualnego panelu np. na tablecie. Całość składa się z pilota – nadajnika oraz odbiornika. Odbiornik odbiera polecenia od użytkownika i wykonuje takie czynności jak:
- aktywacja dezaktywacja systemu sterowania ciągnikiem,
- rozpalanie,
- skręcanie lewo prawo,
- jazda i zatrzymywanie,
- dodawanie odejmowanie gazu,
- klakson,
- awaryjne zatrzymywanie ciągnika w sytuacji wymagającej szybkiej reakcji.
Panel pilota jest intuicyjny i wygodny w obsłudze. Zarówno ten fizyczny jak i wirtualny na tablecie z przyciskami do sterowania ciągnikiem.
Generalnie o co w tym wszystkim chodzi i po co ten pilot w ciągniku, aby orać pole? Nie, ale po to, aby ułatwić sobie życie. Widziałem różne rozwiązania. Pilot do ciągnika na kablu. Jednak tu jesteśmy uwiązani kablem i te rozwiązania jakie widziałem to jakieś nieprzemyślane konstrukcje. Inne rozwiązania to jakieś złożone systemy masa przewodów hydraulicznych, podłączanie skomplikowanego mechanizmu do platformy, do wałka WOM, a kiedy potrzebujemy taki pilot do innego zestawu to albo musimy to wszystko zdemontować albo ruszyć w pole w tradycyjny sposób. Najdziwniejsze inne jeszcze jakie widziałem i o jakich czytałem to rozwiązania oparte o jakieś rurki, kije przedłużki, które sterują sprzęgłem, kierownicą i innymi podzespołami ciągnika. Widziałem nawet jak ludzie sterowali kierownicą w ciągniku przy pomocy sznurka.
Po co się tak męczyć, skoro można założyć gotowe rozwiązanie, którego potem nie trzeba demontować ani przepinać. Działa ono zawsze, kiedy takiego pilota potrzebujemy np. zrywając jabłka w sadzie. Nie musimy więc co 10 minut wchodzić do ciągnika, można z tyłu zza ciągnika stojąc na platformie i używając kilku przycisków przestawić ciągnik do przodu. To samo ze zrywaniem czubków. Nie marnujemy jednej osoby na to, aby siedziała w ciągniku, ale wykorzystujemy ją do zrywania jabłek. Ciągnikiem sterujemy zdalnie z pilota. Kolejne ułatwienie to zima, kiedy tniemy sad z platformy. Pilot rozwiązuje problem związany z operatorem, który musi siedzieć w ciągniku i podjeżdżać. Kto wykonywał takie zadania ten wie, że czasami lepiej stać na platformie i się ruszać niż siedzieć cały dzień w ciągniku jako operator. Jest to nudna i męcząca praca. To tylko kilka przykładów z sadu jak można sobie ułatwić życie. Tych zastosowań może być znacznie więcej. Generalnie zatrudnienie dodatkowej osoby dziś jest bardzo drogie, bo dla kogoś kto pracuje w sadzie trzeba liczyć już prawie 300 zł dniówki. W skali miesiąca robi się to spora kwota w stosunku do zarobków, ale o tym dalej. Kolejny problem to brak rąk do pracy. Inny i chyba najważniejszy problem w całym rolnictwie to ceny. Prawda jest taka, że np. spad, kiedy jest ta dobra cena i kosztuje te magiczne 1 zł, to dziś nie jest to cena oszałamiająca za jabłko, bo tyle to jabłka kosztowały też i 20 lat temu jednak wtedy kostka masła kosztowała 2 zł, paliwo 3 zł. Teraz ceny jabłek mamy często dalej takie same, a są lata, gdzie jest tego jabłka bardzo dużo, słabo ono płaci, koszty produkcji cały czas rosną więc z tych jabłek często nie zostaje wiele. Deser też nie płaci tak jak byśmy tego chcieli. Kiedy przemysł jest po 1 zł, przetwórnie kupują na sortowanie odmiany po 1.50, ale po przesortowaniu i rozliczeniu wychodzi średnia ledwo 1.30 za jabłka. Czy tak ma wyglądać sadownictwo? Jeśli nie będziemy umieli liczyć umiejętnie wydatków, nie będziemy szukać rozwiązań obniżających koszty to może się okazać, że to co zarobimy to wkładamy w nowy sezon i tak naprawdę nic nam nie zostaje. Więc pytanie czy taka praca ma sens? Mój wpis jednak nie miał być o ekonomice, ale o pilocie do ciągnika, którym można sterować zdalnie. Jednak o pieniądzach warto tu wspomnieć, aby zrozumieć, że takie rozwiązanie nie tylko ułatwia życie, ale daje też spore oszczędności, pomimo że na początku trzeba zainwestować w zakup rozwiązania, które w ogóle umożliwi takie zdalne sterowanie ciągnikiem np. marki URSUS.
Dlaczego URSUS? Pilot do zdalnego sterowania można założyć praktycznie do każdego ciągnika, ale ciągniki URSUS to ciągniki proste w swojej konstrukcji, które wykorzystywane są w wielu gospodarstwach rolniczych może dziś nie jako podstawowy ciągnik, ale jako dodatkowy, który nadaje się praktycznie do każdej pracy. Taką popularną 30-stką można orać pole, można kosić trawę, ale można też pryskać sad czy wykorzystywać jako ciągnik podczas zbiorów jabłek. Kto ma nowy ciągnik i wspomnianego URSUS-a ten wie, że prościej i szybciej ruszyć ciapkiem niż nowoczesnym ciągnikiem, gdzie, aby go rozpalić czasami trzeba wykonać kilku włączeń, przełączeń, aby to było w ogóle możliwe. Założenie więc zdalnego sterowania do takiego ciągnika URSUS C-330 jest banalnie proste i stosunkowo niedrogie, bo oprócz systemu sterowania potrzebujemy tylko dodatkowych kilku elementów. Jaką technologię wybierzemy czy sterowanie ciągnikiem elektryczne, hydrauliczne lub pneumatyczne to wszystko zależy od nas, ale sterowanie elektryczne jest wg mnie najłatwiejsze i nie wymaga skomplikowanych przeróbek. Oprócz systemu sterowania potrzebujemy tylko siłownika na sprzęgło, siłownika do sterowania gazem w ciągniku oraz prostego silniczka na kierownicę, aby sterować kierownicą lewo lub prawo (jeśli to silnik ma obracać kierownicą w traktorze) są też inne rozwiązania.
Mój wpis nie miał na celu przedstawianie tu jakichś testów, ale podzielenie się informacjami, że istnieje rozwiązanie, z którym warto się zapoznać, bo może to być dla wielu osób sposób na rozwiązanie pewnych problemów związanych z brakiem rąk do pracy, oszczędzaniem, ale najważniejsze ułatwieniem sobie życia podczas prac nie tylko w sadzie. Na przestrzeni lat powstało w Polsce sporo grup głównie dzięki unijnym funduszom, które miały na celu handel jabłkiem. Wiele z nich już dziś nie istnieje. Często nieumiejętne liczenie kosztów doprowadziło te grypy do bankructwa. Czasami chęć szybkiego wzbogacenia też była powodem, że grupa popadła w długi, bo ktoś nie zapłacił za towar i komornik zajął majątek. Z sadownikami będzie podobnie i mam takie przykłady z miejsca, w którym żyję. W mojej ocenie najlepiej sprawdzają się rodzinne gospodarstwa, bo tam pracuje rodzina i swoimi siłami wszystko robią. Ci duzi w Polsce dziś sobie często nie radzą, bo brakuje taniej siły roboczej, pracownicy są drodzy, a z jabłek nie ma takich dochodów, które pozwalałyby dobrze prosperować. Mniejsze gospodarstwa bez kredytów, bez większych kosztów zawsze jakoś będą sobie radzić. Część ludzi wypadnie z tego biznesu i kiedyś może przyjdzie poprawa, ale na ten moment musimy wszędzie oszczędzać. Ten pilot sterujący ciągnikiem to w pewien sposób oszczędność pieniędzy, czasu jak i rąk do pracy. Osoba odpowiedzialna za sterowanie ciągnikiem może być skierowana do pracy przy zbiorach czy przy zimowym cięciu. Niestety, ale tak działa rynek w przemyśle, w usługach wszędzie tam, gdzie pracodawca widzi, że może zainwestować w jakieś rozwiązanie i pozbyć się pracownika z chęcią to zrobi, bo pracownik to dla niego tylko koszt. W rolnictwie musimy robić tak samo szukać oszczędności.
Do swojego wpisu dodałem kilka zdjęć, aby zobrazować rozwiązanie o jakim tu piszę. Sam odczułem, jak to jest, kiedy są zbiory i jedna osoba cały dzień musi do tego ciągnika wchodzić i schodzić. Jest to trochę męczące. Nawet jeśli miałbym najnowszy ciągnik marki Kubota niski wersja sadownicza to jednak po przetestowaniu pilota stwierdzam, że jest to idealne rozwiązanie. Jeśli muszę ruszyć ciągnik, wystarczy, że wezmę do rąk pilota, kilka kliknięć i ciągnik przestawiony. Nie muszę się przeciskać, przez gałęzie, wciskać do ciągnika. Steruję ciągnikiem zdalnie. To po prostu nie męczy, a właśnie o to chodzi, aby praca była lekka i przyjemna no i oczywiście opłacalna. Może kogoś zainteresuje takie rozwiązanie więc szczerze polecam pomyśleć i założyć taki system zdalnego sterowania ciągnikiem do swojego ciągnika, bo to naprawdę ułatwia pracę i życie.
Kod:
Gdyby ktoś chciał skontaktować się i dowiedzieć coś więcej to pozostawiam kontakt do siebie:
reef@int.pl